
Wiem, wiem. Zaniedbuję bloga jak mogę, ale mam na to wytłumaczenie.
Po pierwsze, dzień w dzień praca - od świtu, aż po zmierzch. A po pracy nie myślę o zdjęciach, bo jedyne o czym wtedy marzę, to żeby zjeść i poleżeć z brzuchem do góry i zazwyczaj staram się to uskuteczniać.
Po drugie, zdjęcia które sobie sama robię w domu, po włączeniu wszystkich możliwych świateł i tak są niewyraźne, krzywe i ogólnie nie nadające się do pokazania.
A po trzecie, pogoda mnie zawodzi i po 15-minutowych porannych rozmyślaniach, czy przypadkiem nie zmarznę na przystankach, czekając na autobusy, patrzę na spódnice i sukienki z przebiegającym po plecach dreszczem i wybieram takie oto nieciekawe, szaro-bure, prezentowane poniżej zestawy, z ciepłym swetrem, z czymś ogrzewającym szyję i spodniami zakrywającymi nerki.


sweter - sh, spodnie - H&M, wełniana chusta - vintage, buty - Deichmann
A tak poza tym to marzę już o świętach, żeby móc pojechać do rodzinnego domu, do rodziców, za którymi jestem już strasznie stęskniona. Odliczam więc dni do tego momentu i cieszę się, bo z mamą postanowiłyśmy narobić tyle zdjęć, żebym miała na jakiś czas jak wrócę tutaj :D A jeżeli mowa o świętach, to mam dla Was świąteczny obrazek, z któregoś niedzielnego spaceru, w deszczu i zimnie, po pięknie oświetlonej Warszawie. Tak! Zakochałam się w Warszawie na święta :D






































